Być w stałym kontakcie z klientem – to prostsze niż zjedzenie cytryny!

Opublikowano: 17-01-2018


18 lat praktyki w zawodzie a dużo więcej jako klient różnych firm i instytucji – to mówi mi, że nie ma nic ważniejszego dla przedsiębiorcy niż bycie w stałym kontakcie ze swoim klientem. I to samo doświadczenie pokazuje mi ciągle, że działania promocyjne wokół własnej marki nie wystarczą do jej zbudowania, jeśli się nie stosuje tej (niby) oczywistej prawdy o komunikacji. Dotyczy to niestety wielu dostawców.

Przypadek Pani W., który niedawno poznałam – podwykonawczyni pracującej dla firmy X i będącej ogniwem w łańcuchu dostaw – skłonił mnie do dzisiejszego wpisu. Więc jeśli prowadzisz własny biznes i komunikujesz wszystkim, że budujesz własną markę, weź proszę pod uwagę, iż:

ZAWSZE jesteś jednym ogniwem w łańcuchu

Od Twojej sprawnej pracy oraz komunikacji z klientem zależy praca całego układu, a tym samym opinia o Tobie i przyszłość Twoich zleceń.

Jeśli o tym pamiętasz, nie dopuścisz do postawienia klienta w trudnej sytuacji przestoju. Jak? Komunikując się z nim tyle razy, ile potrzeba by zrozumieć jego sytuację i wypracować akceptowalne dla niego rozwiązanie.

PO TWOJEJ STRONIE leży obowiązek…

przekazania szybkiej i pełnej informacji zwrotnej, jak wygląda status realizacji zlecenia.

Jeśli istnieje ryzyko, że możesz nie dotrzymać terminu, informację tę MUSISZ przekazać klientowi jak najszybciej, nie czekając aż przyjdzie dzień umówionej dostawy.

Jeśli chcesz budować swoją wiarygodność biznesową i uchodzić w oczach klienta za niezbędnego dostawcę MYŚL ZA NIEGO i działaj tak, by czuł się bezpiecznie.

Jeśli więc masz jakieś trudności z realizacją zlecenia…

po Twojej stronie leży znalezienie rozwiązania. O czym poinformujesz klienta dopiero, gdy będziesz je miał.

Działaj tak, jak sam byś chciał być traktowany.

To znaczy, że MUSISZ odbierać od niego telefon, oddzwaniać i odpisywać na maile.

Jeśli zaś jednak spóźnisz się z dostawą…

Nie kwituj tego milczeniem po fakcie, zadzwoń i przeproś. Nie wysyłaj też pracownika, by zakomunikował o tym klientowi. Załatw to sam. W przeciwnym razie, jeśli klient nie jest na Ciebie skazany, nie wróci.

Przypadek Pani W., która działa dokładnie odwrotnie, łamiąc powyższe – tak proste i oczywiste zasady – jednocześnie promując aktywnie swoją markę i wydając na to pieniądze – skłonił mnie do wpisu. Też niby pełnego oczywistych dla każdego zasad. A jednak ciągle nie. Zadziwiające!

Jeśli się ze mną zgadzasz lub wiesz, że ten post może być istotny także dla innych, proszę zalajkuj, skomentuj, udostępnij…
Wielkie dzięki:)

Zdjęcie: pixabay.com

Udostępnij: