Mój osobisty post o marce osobistej

Opublikowano: 03-12-2018


Często słyszę od znajomych „dlaczego fascynuje Cię marka osobista, o co Ci z nią chodzi”?

Studiowałam w Akademii Teatralnej w Warszawie. Na II roku zostałam przewodniczącą samorządu studentów z prawem do uczestnictwa w posiedzeniach Senatu uczelni. Przy okrągłym stole zasiadali tam m.in.: Jan Englert, Anna Seniuk, Andrzej Łapicki, Maja Komorowska, Gustaw Holoubek, Zofia Kucówna, sam kwiat polskiego teatru i filmu. No i ja – szara, anonimowa studentka.

Na spotkaniach Senatu AT podejmowano sprawy akademickie, w wielu aspektach dotyczące i studentów. I padało pytanie: co Pani na to? A ja… nie mogłam wydobyć z siebie głosu, onieśmielona zaszczytnym towarzystwem Wielkich i Wybitnych. W takich momentach odczuwałam niezbicie, czym jest wypracowana MARKA OSOBISTA, którą oni mieli, a ja bardzo chciałam. I obiecałam sobie wtedy, że ją kiedyś będę miała. Mijały lata, poddałam się rytmowi pracy zawodowej i o tym zapomniałam. Jako piarowiec pracowałam na rzecz wypromowania się innych, o sobie, w tym kontekście, nie bardzo pamiętałam. Jako introwertyk dochodziłam do wniosku, że jednak nie chcę być na świeczniku. Nie czułam się komfortowo z myślą o publicznej ocenie. Problemy osobiste utwierdzały mnie w przekonaniu, by się raczej chować niż eksponować publicznie. Aż pewnego razu powiedziałam sobie „Nie!” i założyłam konto na LinkedIn.
Tak się zaczęło – kiedyś – moje wychodzenie z cienia.
Wychodzenie, które wciąż trwa.
Wychodzenie, które jest jednocześnie świetną przygodą, nauką samej siebie, akceptacją oceny przez innych oraz drogą, z której nie chcę donikąd wracać.
Tym usiłuję Was „zarazić” pisząc bloga o marce.

Podzielcie się ze mną – proszę – swoją refleksją lub osobistym doświadczeniem związanym z Twoją marką lub wychodzeniem, czy też nie, z cienia.
Historie ludzkie są fascynujące, uczmy się i czerpmy od siebie nawzajem.

Udostępnij: