„Slow marka” a agresywny marketing

Opublikowano: 08-09-2017


Pan F. napisał do mnie:

„Nie wiem czy istnieje coś takiego jak slow marka.

Najnowsze badania na temat marek osobistych i reputacji mówią jasno. W dzisiejszym świecie jesteśmy 24h/7 pod okiem mediów i sami jesteśmy mediami, a to powoduje, że musimy umieć budować komunikację czasem ofensywną a czasem defensywną, a ta komunikacja musi opierać się o treści, które są istotne dla społeczności, w przeciwnym wypadku giniemy w zalewie treści. Więc gdzie tu marka slow?”

Panie F,

Każda kreowana marka jest adresowana do określonego kręgu odbiorców. Komunikuje treści ważne dla tej grupy. Spoiwem, które łączy ludzi w te grupy jest zawsze jakiś element. Może to być podobny gust, zainteresowania, poglądy, styl życia itp., jednym słowem punkt zaczepienia dla marki. Coś, do czego ona może się w swoim potencjalnym odbiorcy odwołać i te potrzeby zaspokajać. Każda marka bazuje w swojej komunikacji na określonym zestawie promowanych przez siebie wartości. To pomost, na którym może dotrzeć do swojego odbiorcy. To są zasady ogólne, którymi rządzą się wszystkie marki (także osobiste), zarówno te globalne jak i lokalne.

„Marka slow” a agresywny marketing

To nie jest tak, że jedynie słuszny „w dzisiejszych czasach” jest agresywny marketing, jedyną dobrą strategią agresywna gra rynkowa a jedyną silną marką (zresztą także na swój sposób „slow”) unikalny na skalę światową Richard Branson. To dobre dla marek globalnych, o szerokim zasięgu rynkowym. Nie mylmy więc porządków i pojęć. „Marka slow”, o którą w poprzednim poście pytała Pani K., to zupełnie inna bajka. To kategoria marki (ze swoją filozofią relacji z klientem opartą na tzw. tradycyjnych wartościach, o których pisałam poprzednio), dla której odbiorcami są ludzie nie kupujący pod wpływem perwazyjnych technik marketingowych i agresywnej komunikacji. To ludzie ceniący sobie fakt, iż marka nie komunikuje się z nimi w ten sposób.

Przykłady marek, które lubią być „slow”?

Np. gospodarstwa agroturystyczne czy rodzinne firmy nie planujące rozwoju poza swój region. To także miejscowy golibroda, rękodzielnicy artystyczni itp. Każdy z tych podmiotów ma szansę być silną marką. Nie, nie w ocenie całego „świata”, bo tego nie potrzebuje, ale w ocenie swojego otoczenia (klientów, partnerów biznesowych, dostawców itp.), gdyż to oni są dla jego biznesu najważniejsi.

O sile marki lokalnej nie decyduje zasięg komunikacji, lecz opinia tych, którzy są jej wierni. Bo nie każda marka zakłada szeroką ekspansję. Lokalny przedsiębiorca nie musi być jak Richard Branson, co nie znaczy, że nie może się cieszyć uznaniem otoczenia, a jego produkty nie mają być rozchwytywane jak miejsca w samolotach linii Virgin Atlantic.

Slow Marka a agresywny marketing 2017-09-08

Silna marka osobista to nie tylko marketingowa siła i wartość przekazu. Opiera się na wartościach i z tego jest z oczach bezpośrednich odbiorców rozliczana. Z tego punktu widzenia, dla budowy Pana marki osobistej ważniejsze jest, czy jest Pan wobec swoich klientów np. uczciwy, punktualny, rzetelny niż czy stosuje Pan agresywny marketing by wbić się do świadomości ogółu. Bo klienci silnej marki osobistej kupują jej jakość, nie opakowanie marketingowe. Odbiorcy marki „slow” z reguły wiedzą, jak to (i po co) rozróżnić.

Tak więc „marka slow” a agresywny marketing – wyklucza się, czy nie?

I na koniec prośba… Jeśli podoba Ci się ten post lub uważasz, że może być istotny dla innych, proszę udostępnij, skomentuj, zalajkuj… Dziękuję 🙂

Zdjęcie: pixabay.com

Udostępnij: