Prawdziwa (?) marka w Internecie

Opublikowano: 01-04-2020


„Właśnie otwieram kanał na You Tube, więc – jak Pani widzi – buduję swoją markę.”

Często słyszę i czytam takie wypowiedzi różnych osób. Odpowiadam „To świetnie, a co poza tym Pan robi, by tę markę budować?”

Budowanie swojej marki – marki osobistej w życiu publicznym – to nie jest zaczynanie od uruchomienia profilu na FB, IG czy kanału na YT.  Spójrzmy, ile osób takie różne kanały przekazu już ma i nawet nadaje regularnie własne publikacje multimedialne. Czy wszyscy ci nadający to marki osobiste? Mocne, rozpoznawalne marki osobiste? Naprawdę wystarczy wypracować sobie ileś odsłon po każdej publikacji, by móc zasłużyć na miano „marki”?

Prawdziwa marka w Internecie
aut. Gerd Altmann

Po pierwsze takich publikacji, dotyczących różnych branż i tematów, są dziesiątki, setki, tysiące. Ciągle powstają nowe. Przedrzeć się przez ten gąszcz jest odbiorcy bardzo trudno.

Po drugie, tylko naprawdę wysoka jakość publikacji i własna oryginalność ma szansę nam cokolwiek zbudować.

Po trzecie, to budowanie nie może ograniczać się do używania narzędzi, a wszelkie social media, i ogólnie Internet, to tylko narzędzia. A więc coś, co służy do wykonania, zrealizowania. Czego? Koncepcji, zaś koncepcja zawsze jest nadrzędna w stosunku do narzędzia, prawda?

Po czwarte, o jakiej koncepcji mowa? O koncepcji całościowej strategii zbudowania lub wzmacniania marki swojego imienia i nazwiska oraz pozycji w biznesie czy życiu publicznym. To musi być zawsze plan wielowymiarowy, pokazujący człowieka w 360°, bo mocnej marki nie stworzy się na jednym elemencie naszego całego jestestwa i działalności.

Mocna marka osobista to człowiek jako pełnia

To twór dużo bardziej skomplikowany niż prezenter własnego kanału na YT.
Czyli – po piąte – jeśli chcemy stać się „mocną marką” w naszym otoczeniu, musimy działać na wielu polach i na nich wszystkich skupiać swoją uwagę, realizować pomysły. I cały czas to tzw. „real” jest kluczowy dla budowy naszej marki, zaś „wirtual” tylko go prezentuje, uzupełnia, dopowiada.

Tak więc na koniec – po szóste – markę naszą, opartą na 1) przemyślanej koncepcji i strategii oraz 2) tym, kim naprawdę jesteśmy w relacjach z ludźmi, z odbiorcami, klientami itp., markę „żywą” przenosimy dopiero do sieci.

Dzięki temu mamy szansę zaprezentować nasze „optimum”. Tego oczekują odbiorcy. Nie iluzji fachowca w prezentacji multimedialnej, lecz realnego człowieka oddanego swojej pasji czy pracy. Iluzja sprzedawana w Internecie, w konfrontacji z prawdziwym klientem często nie wytrzymuje takiej próby. I z bycia prawdziwą marką w Internecie wtedy „nici”.

 

Zdjęcie: Pixabay.com

Udostępnij: