Influencerzy pikują w dół

Opublikowano: 23-05-2020


Nie sądzicie, że ostatnie dziesięciolecie należało do tzw. „influencerów”?

Social media „urodziły” a media wypromowały sporą grupę takich osób. W dość kontrowersyjny sposób zostały one łowcami naszych dusz i zarządcami zbiorowej wyobraźni. No dobrze… trochę żartuję 😉 Choć nie do końca.

Działalność, którą  określamy „pracą jako influencer” rozpoczynają (w większości) osoby aspirujące do zostania „marką osobistą”, co następnie ma się im przełożyć na biznes i korzyści finansowe.

Jest prowadzona głównie na Instagramie, który dziś jest aplikacją najbardziej skłaniającą odbiorców do reakcji, na co prowadzona tam działalność influencerska miała spory wpływ.

I właśnie „ten, który ma wpływ” – bo tak należy rozumieć określenie „influencer” – to zajęcie wymarzone przez wiele, utalentowanych i nieutalentowanych, osób. Można powiedzieć, że taka ‘demokracja”, którą w postaci możliwości wyrażania i prezentowania siebie, przyniosły nam media społecznościowe.

Czy wszyscy influencerzy zasługują na naszą uwagę?

No cóż, oczywiście nie, sporo zależy od tego, jaki mamy stosunek do tych, którym pozwalamy na siebie wpływać. W grę wchodzi tu zbudowany wizerunek branży influencerskiej jako takiej. Początkowo bardzo wiarygodny, dziś szybko dewaluujący się. Powodem są liczne błędy tej grupy: nieprzemyślana komunikacja i relacje z fanami, rozmijanie się z prawdą np. na temat jakości promowanych produktów, nieoznaczanie tych promowanych za pieniądze, nawet banowanie osób wyrażajacych konstuktywną krytykę oraz wiele innych.

W mojej ocenie przed tą „branżą” stoją różne perspektywy. Albo zostanie docelowo przejęta przez profesjonalistów biznesowych, co „wykosi” tych nietrzymających standardów. Albo całe zjawisko prowadzenia działalności jako influencer przekształci się w coś innego. Chyba, że my, odbiorcy, nauczymy się odróżniać jednych od drugich. No i nie pozwolimy tym „lewym” się rozwijać, nie będziemy ich karmić swoją uwagą.

Dziś, za „markami osobistymi”, za które uchodzi pewna grupa instagramowych (ale nie tylko) influencerów,bywa, że stoją praktyki niefajne. Takie pozbawione dobrych standardów postępowania wobec nas odbiorców.

Influencerzy pikują w dół…

Ot, chociażby kryzys wizerunkowy (a zatem i handlowy) pewnej znanej Influencerki-instagramerki (a dziś i bizneswoman). Pani ta na metki taniej firmy szyjącej koszulki w Chinach naszywała własne, niby „markowe”. Następnie je sprzedawała ze stukrotnym przebiciem. Oczywiście komunikując marketingowo ich „ekskluzywność”. Możemy z tego wysnuć dla siebie pewne wnioski.

Chcąc budować własną markę osobistą pamiętajmy. Zawsze komunikowanie prawdy okaże się lepsze dla naszych interesów niż najfajniejsze i najlepiej sprzedawalne kłamstwo. Inaczej poszybujemy w dół w tempie, który niektórym markom zajmuje tylko jeden dzień.

A przecież istotną bazą do trwałości marki osobistej, którą sobie budujemy, jest reputacja i wiarygodność, prawda?

Zdjęcie: pixabay.com

Udostępnij: